Słowo w kulturze multimedialnej
Marshall McLuhan, Galaktyka w nowej konfiguracji
Prasa masowa ("telegraficzna" - jednoczesna), która umożliwia śledzenie wiele wydarzeń jednocześnie, wiele różnych punktów widzenia.
XVIII w. -> prawda jako idealny pojemnik pełen wszelkich możliwych poglądów i punktów widzenia; tłumienie jakiejkolwiek prawdy to osłabianie całej struktury.
Pope -> powrót do świadomości plemiennej/zbiorowej. Język i sztuka przestaną być głównymi instrumentami krytycznej percepcji, ale zostaną opakowaniem towarów werbalnych.
Intelektualista ma badać, poznawać i wyrażać wielką nieświadomość człowieka zbiorowości, a nie kierować indywidualną percepcją oceną zjawisk; zostaje wieszczem. Literatura wchodzi w wojnę z samą sobą; przedmiot wizji literackich ma charakter zbiorowy i mityczny, a formy literackie są indywidualistyczne, wizja jest plemienna i zbiorowa, wyraz jej to towar rynkowy i coś prywatnego.
Każde społeczeństwo ma jakieś ustalone współzależności między zmysłami i nie potrafi wyobrazić sobie innego porządku.
Nowa technika ma właściwości hipnotyczne, bo skupia się na jednym zmyśle, np. telewizja i zmysł wzroku.
Odkrycie społeczeństwa rynkowego w XVIII w. - powieść, poprzedzony odkryciem "prozy ekwitonalnej". Literat odrzucił mecenat i dostarczał ujednolicone doświadczenie powszechne. Następnie takim doświadczeniem stał się film.
Literatura nabiera charakteru towaru konsumpcyjnego. Mecenasem staje się publiczność, a rola nauczania percepcji zostaje zastąpiona funkcjami rozrywkowymi.
Te same środki, które dzięki produkcji masowej stworzyły konsumpcyjny rynek, wpłynęły na przemyślne kierowanie twórczością artystyczną i zapewnienia jej solidniejszych podstaw.
XIX w. i metoda dokonywania wynalazku - cofanie się, od końca do początku krok za krokiem. Rynek literacki wykorzystuje ją poprzez badanie doznań i przeżyć odbiorców dzieła, które jeszcze nie powstało - to w ten sposób powstają masowe produkty (wsm nie tylko literackie).
Walka o zachowanie indywidualności: autorzy rezygnują z koncepcji jednostkowej osobowości, jednocześnie krytykując czytelników za bezosobowy odbiór.
Technika "strumienia świadomości" jako przeciwstawienie technice taśmy montażowej. Podkreśla ona indywidualność oraz irracjonalność. Irracjonalność i nielogiczność pozwalają na zauważenie problemu relacji między przedmiotem a podmiotem.
Leo Spitzer, Amerykańska reklama jako sztuka popularna
Reklama pomarańczy Sunkist wykorzystująca obrazy kalifornijskiej natury - podkreślenie pochodzenia z natury, a nie procesu produkcji i jakiegokolwiek wpływu człowieka (nawet w sloganie) - odwołanie się do zmitologizowanej natury, chwyt poetycki.
Handel ucieka się do poezji. W takim razie musi się podporządkować jej prawom. Powyższy przykład odwołuje się do tego samego obrazu co starożytni twórcy, podkreślający urodę przyrody itd.
<długa interpretacja reklamy i analiza jej poszczególnych fragmentów, której nie widzę sensu, by przytaczać, bo wszystko streszcza to co powyżej>
Specyficzna postawa nadawcy i odbiorcy wobec języka reklamy. Nadawca mówi coś, ale jego tekst ma dodatkowy implikowany komunikat, a publiczność go akceptuje ("mam swoje powody, by to mówić, nie pytajcie o nie"). Ładunek emocjonalno-znaczeniowy wyrażenia poetyckiego (np. sunkist) zostaje zneutralizowany, podobnie zresztą jak wpływ na rzeczywistość. To obietnica, a nie zobowiązanie. Stworzenie obrazu Arkadii jest bardzo umowne - nikt się nie upiera, że obrazy w reklamach są prawdziwe. Doświadczanie jej pozostaje w wyobraźni konsumenta. Wszystko to jest z małą dozą ironii.
Walter J. Ong, Posttypografia: elektronika.
Przekształcenie wyrażeń werbalnych z pomocą elektroniki pogłębiło związanie słowa z przestrzenią oraz wprowadziło świadomość w nową epokę wtórnej oralności.
Dzięki elektronice powstaje o wiele więcej tekstów i książek.
Powstaje nowy, nieformalny styl, bo człowiek typograficzny uważa, że wymiana oralna (słowna) powinna być nieformalna (a człowiek oralny uważa, że słowna powinna być formalna). Kompozycja związana się staje z możliwościami technicznymi. Słowa są wiązane z przestrzenią i z elektronicznym ruchem w miejscu oraz sprawia, że stają się momentalne.
Nastaje wiek oralności wtórnej dzięki telefonowi, radiu. telewizji i taśmom dźwiękowym. Wzmaga to poczucie wspólnoty, mistykę uczestnictwa, skupienie na chwili bieżącej i używanie formuł. Jednocześnie jest ta oralność świadoma i trwale oparta na wykorzystaniu pisma i druku.
Oralność pierwotna, podobnie do oralności pierwotnej, generuje silne poczucie wspólnoty (słuchacze = wspólnota), jednak są to wspólnoty znacznie większe. Jednostka w kulturze pierwotnej kieruje się na zewnątrz, bo nie ma wielu okazji na kierowanie się do wnętrza; my uwrażliwiamy się i świadomie kierujemy swoją uwagę na zewnątrz. Pierwotna oralność nastawiona jest na spontaniczność, bo nie ma dostępu do refleksyjności analitycznej (dostępnej dzięki pismu), oralność wtórna dzięki refleksyjności analitycznej uznaje spontaniczność za coś dobrego, np. poprzez planowanie happeningów.
Debaty polityczne
- kiedyś: przemawianie na żywo, przy publiczności, pierwszy mówi przez godzinę, drugi przez 1,5h, pierwszy przez pół godziny odpiera zarzuty.
- obecnie: nieobecna publiczność, krótka prezentacja i podchwytliwa, lekka konwersacja, wydelikacone, bo media elektroniczne nie lubią dram (haha naiwny jesteś, Ong)
Paul Levinson, Od tekstu do hipertekstu.
Elektroniczne wyzwolenie tekstu
Nowe media budzą zawsze pytania o stopień umożliwiania tworzenia i odbierani informacji oraz wiedzy.
Przetwarzanie tekstu sięga samego momentu jego powstawania. Umożliwia łatwą rewizję i korektę, zwłaszcza w formie cyfrowej.
Tekst utworzony komputerowo można od razu przesłać w dowolne miejsce na świecie. Brak pośrednictwa wydawców budził niepokój (wydawca postrzegany jako strażnik, który filtruje teksty). Linki nie były tak krytykowane, bo nawiązuje do tradycyjnych odniesień. Jedynym minusem jest zależność od wyszukiwarek podczas poszukiwań na własną rękę.
Zbawcze quasi-platońskie opóźnienie
Technika przetwarzania tekstu ułatwia pisanie i korygowanie - szybciej przenosimy to, co mamy w głowie na zewnątrz.
Pisanie jest bardziej wydajne. Słowa ukazują się od razu na ekranie, z którego mogą zostać odczytane przez autora, wydrukowane albo przesłane. Poza tym jest stadium pośrednie między tekstem w głowie, a tekstem na ekranie - chwila w samej pamięci komputera. Można nanosić poprawki już w tym stadium.
Komputer jako motor komunikacji
Telegraf - transmituje tekst po liniach mających początek i koniec.
Telefon - przekazuje ludzką mowę.
Komputer - przekazuje tekst.
Pierwsze społeczności sieciowe - każdy może być pisarzem oraz czytelnikiem. Spełnia to potrzebę bycia częścią większej grupy, społeczności, niż umożliwia to telefon czy cokolwiek wcześniejszego. W społeczeństwie są nadawcy i odbiorcy, jest ich wielu i oni sami uczestniczą w procesie komunikacji i w życiu społeczności na wielu poziomach - wg tej def. społeczność on-line jest pierwszą globalną wioską. Każdy akt pisania staje się prośbą o kontakt z publicznością, o opublikowanie (podobnie jak mówienie jest upublicznianiem).
Społeczność on-line jako rynek idei
Paradoks między czytelnikami a pisarzami, twórcami a odbiorcami zrodzony przez środki masowego przekazu (telewizję, druk, radio) - niewielu autorów ma wielu odbiorców, przez co wszyscy pozostali rozpaczliwie pragną czytelników.
Asynchroniczny odbiór - niezależnie od czasu można odczytać dany tekst (w telewizji jest konkretna godzina).
Życie przeniesione zostaje do sieci. Jest tam wszystko i można doświadczyć całej gamy uczuć.
Osaczony dozorca - wróg Darwina
Media są zmuszone wybierać spośród informacji, które będą wydawać przez ograniczony format (liczba stron, czas antenowy). Nawet książki, chociaż umożliwiają zebranie większej liczby tomów, to mają ograniczenie przestrzenne w pomieszczeniach. Magazynowanie on-line też ma swoje ograniczenia pod względem miejsca, ale nadal jest to zupełnie inna skala.
Społeczności sieciowe ukształtowały się niezależnie od istniejących mass mediów. Nikt ich nie strzegł, poza ewentualnymi moderatorami. Na każdą moderowaną dyskusję przypadają dziesiątki niemoderowanych. Zarzuca się, że Internet jest zaśmiecony i są tam same gówna, ale wg autora czytelnik jak trafi na gówno, to po prostu może wejść na inną stronę, a w samych tradycyjnych mediach poziom bywa niewiele lepszy. Poza tym istnieją programy, które mogą pomóc w wyszukiwaniu "perełek".
Struktury ułatwiające nawigację po tekstach działają jako spisy treści i indeksy w książkach oraz systemy klasyfikacji w bibliotekach/księgarniach, które doszukują się połączeń między książkami. Łatwiej się jednak między nimi poruszać - jest to żywy sposób, inteligentny.
Hipertekst i odwrócenie ról autora i czytelnika
Możliwość stworzenia interaktywnego audytorium. Czytelnikowi łatwiej zlokalizować tekst autora oraz jego inne teksty. Autor nie jest ograniczany przez sztab związany z wydawaniem i dystrybucją książek.
Ścieżki do hipertekstu i z powrotem
Słowa mówione i pisane nie mają same w sobie znaczenia. Znaczą to, co każe im znaczyć kultura oraz nasze doświadczenie. Mają znaczenie kulturowe i drugorzędne, osobiste.
Hipertekst ułatwia przenoszenie się do odesłanego tekstu, bo nie trzeba szukać w bibliografii. Nie zwiększa zasobu informacji wobec wydrukowanej książki, ale ułatwia i zaoszczędza wysiłku.
Teoretycznie jakby hiperłącze odesłało do tekstu i jego fragmentu, a tam było odesłanie do czegoś innego, to za pomocą kliknięć można tak sobie chodzić w nieskończoność. Przeskoki są zamierzone i aktywne, można ich dokonać natychmiast, a ich dokonanie może doprowadzić do kolejnych, już niezamierzonych przeskoków (na podstawie zamierzonych w innych hipertekstach lub przez własną inicjatywę czytelnika). Autor wówczas traci znaczenie, bo nie ma w tym roli.
Hipertekst: fikcja i fakty
Tekst dokumentalny może być czytany mniej-więcej w dowolnej kolejności. Co innego fikcja czy też hiperfikcja - pierwszy autor opowiada tyle fabuł, ile umożliwiają zaprogramowane z góry odsyłacze rozmieszczone w utworze, ale jeśli ma odsyłacz do innej opowieści hipertekstowej, to możliwości się mnożą oraz dochodzi do współautorstwa. Wówczas także czytelnik staje się autorem tekstu, ale takich czytelników-autorów może być mnóstwo jednocześnie i mogą nie wiedzieć, że ktoś inny właśnie coś dodaje.
Autorem jest suma wszystkich autorów - stwierdzenie technicznie poprawne, ale nie daje to żadnej konkretnej odpowiedzi.
Sieć nie ma autora - jest podobna do natury, ale nie widzieliśmy powstania natury. Tutaj wiemy, że autora nie ma.
Jean Lohisse, Przyszłość kultury zinformatyzowanej
Todo el pescado vendido - wszystkie ryby zostały wyprzedane - kości zostały rzucone
no tener pelos en la lengua – mówić, co ślina na język przyniesie (dosł.: mieć włosy na języku)
el ratón de biblioteca – mól książkowy (dosł.: mysz z biblioteki)
un chaud lapin - pies na baby - gorący królik dosłownie
donner un coup de fil à qn - zadzwonić do kogoś - uderzyć kogoś kablem
poser un lapin - wystawić kogoś - położyć królika
as cool as cucumber - oaza spokoju
TO HAVE VAN GOGH’S EAR FOR MUSIC - słoń nadepnął na ucho
A chip off the old block - skóra zdjęta z kogoś
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz